Autorzy | Katarzyna Guzek

Rzecznika prasowa kampanii Greenpeace Klimat i Energia, zafrapowana losem życia na naszej planecie. W wolnych chwilach tańczy lub nurkuje. Zaangażowana w działania na rzecz pokoju na Bliskim Wschodzie. Od ponad 3 lat weganka przeszukująca kuchnie świata w ciągłym poszukiwaniu nowych smaków.
Czy Ministerwstwo Gospodarki puści lasy z dymem?

Czy Ministerwstwo Gospodarki puści lasy z dymem?

Wiceminister gospodarki, Joanna Strzelec-Łobodzińska, musi być zdesperowana, skoro ucieka się do tak drastycznych kroków, jak zmiana definicji biomasy, która umożliwić ma spalanie lasów w kotłach koncernów energetycznych. Ta pokrętna logika polegająca na rozszerzeniu definicji z „odpadów i pozostałości z produkcji leśnej” na „biomasę powstałą na terenie lasu oraz w wyniku jej przetworzenia”, ma umożliwić Polsce realizację wymaganego unijnymi zobowiązaniami, udziału energii wyprodukowanej z alternatywnych źródeł w bilansie energetycznym.

Tak oto zamiast zmiany rzeczywistości, czyli rzeczywistego zwiększenia udziału OZE (w tym energii wiatru, słońca i źródeł geotermalnych) w produkcji energii, mamy sytuacje taką, że rząd zmienia definicję tak by umożliwić koncernom węglowym wykorzystanie drzew jako biomasy do produkcji energii.

Jeśli rozporządzenie w zaproponowanej formie wejdzie w życie, drewno, które mogłoby zostać efektywnie wykorzystane przez sektor drzewny np. do produkcji mebli, pójdzie z dymem w nieefektywnych kotłach wielkich koncernów energetycznych. Mało tego, rozporządzenie skonstruowane jest tak, że ten barbarzyński czyn zostanie uhonorowany „zielonym certyfikatem” (sic!), który potwierdza wytworzenie energii w odnawialnym źródle.

Jak donosi Puls Biznesu, w miniony piątek w Ministerstwie Gospodarki odbyła się burzliwa konferencja uzgodnieniowa dotycząca kontrowersyjnego rozporządzenia, na której zdecydowana większość uczestników spotkania wyraziła swój sprzeciw wobec pomysłu palenia polskich lasów w kotłach. Urząd Regulacji Energetyki, Ministerstwo Rolnictwa i Ministerstwo Środowiska ramię w ramię z ekspertami branży energetyki odnawialnej i przemysłu drzewnego, oprotestowali projekt. W jego obronie stanęli jedynie przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki i lobby węglowo-energetyczne, dla których wprowadzenie rozporządzenie będzie na rękę.

Łatwiej przecież zmienić definicję biomasy niż wprowadzić rozwiązania dające impuls do rozwoju odnawialnych źródeł energii.

Więcej informacji na stronie: www.SpalaNaszeLasy.pl

Pobierz artykuł z „Pulsu Biznesu”

Opublikowano w Klimat i EnergiaNapisz pierwszy komentarz

Prawdziwi ludzie nie mogą żyć pod wodą

Prawdziwi ludzie nie mogą żyć pod wodą

Grupa młodych ludzi działająca na rzecz ochrony klimatu w ramach inicjatywy tcktcktck, a wśród nich aktywiści Greenpeace, nurkowała wczoraj u wybrzeży Meksyku, w miejscu gdzie znajduje się instalacja „Silent evolution” przedstawiająca 400 postaci ludzkich umieszczonych na dnie morza.

Obecnie ponad 100 milionów ludzi jest zagrożonych z powodu podnoszącego się poziomu mórz i oceanów. Jest to efekt postępujących zmian klimatu, które powodują nieustanne topnienie arktycznych lodowców. Żeby zatrzymać wzrost średniej globalnej temperatury ludzkość musi ograniczyć emisje gazów cieplarnianych.

W meksykańskim mieście Cancun trwa właśnie Szczyt Klimatyczny, na którym przedstawiciele międzynarodowej społeczności muszą podjąć decyzje dotyczące działań, które uchronią ludzkość przed skutkami zmian klimatycznych.

Opublikowano w Aktywizm, Klimat i EnergiaKomentarze są wyłączone

Konstrukcja Rainbow Warrior idzie pełną parą

Konstrukcja Rainbow Warrior idzie pełną parą

Pięć miesięcy po rozpoczęciu budowy, gotowy kadłub nowego statku Greenpeace Rainbow Warrior III, opuścił gdańską stocznię Maritim. W czwartek, holowany statek powinien zawinąć do Bremen w Niemczech, gdzie będą trwały prace konstrukcyjne. Przewidujemy, że w swój pierwszy rejs wypłynie jesienią 2011 roku, czyli 40-te urodziny Greenpeace.

Nowy Rainbow Warrior, to pierwszy statek naszej floty, który powstaje specjalnie na potrzeby prowadzenia kampanii. Projekt zawiera szereg ekologicznych rozwiązań, np. głównym źródłem napędu będzie pięć żagli, jako napęd pomocniczy wykorzystany będzie nowoczesny układ spalinowo-elektryczny a ciepło powstałe podczas pracy silnika będzie wykorzystane do ogrzewania kabin i wody na pokładzie. Wszystko po to, by ograniczyć zużycie paliwa do minimum. Będzie zwinny i szybki (żeby móc ścigać wielorybników, kłusowników morskich czy transporty odpadów nuklearnych) a jednocześnie bardzo wytrzymały, żeby móc pokonywać morza i oceany świata. Tak jak pozostałe statki (Esperanza i Arctic Sunrise), posłuży również naukowcom i dziennikarzom. Oto kilka zdjęć projektu:

Nasz Tęczowy Wojownik jest z trzecim z kolei statkiem, który nawiązuje do legendy plemienia Indian Crea:

„Nadejdzie czas, kiedy Ziemia będzie chora a rośliny i zwierzęta zaczną wymierać. Wtedy Indianie odzyskają swojego ducha i zbiorą ludzi wszystkich nacji, kolorów i wierzeń, by zjednoczyli się w walce o uratowanie Ziemi… to będą Wojownicy Tęczy”.

Oryginalny Rainbow Warrior został zatopiony w 1985 roku przez agentów pracujących na zlecenie rządu Francji. W eksplozji która zatopiła statek, zginął fotograf Fernando Pereira.

Wszystkim zainteresowanym historią Greenpeace i Rainbow Warrior polecam film „Wojownicy Tęczy”, do nabycia z nowym numerem Newsweeka, w ramach kolekcji „Najlepsze filmy dokumentalne świata”. Oto zwiastun tego filmu:

Opublikowano w InformacjeKomentarze są wyłączone

Czarnobyl na kołach

Czarnobyl na kołach

Przez cały weekend trwały w Niemczech wielotysięczne protesty i blokady torów kolejowych, po których sunął pociąg wiozący 123 tony radioaktywnych odpadów z niemieckich elektrowni jądrowych do miejscowości Gorleben, gdzie znajduje się tymczasowe składowisko odpadów radioaktywnych. Radioaktywność transportu porównywana była z tą jaka powstała po wybuchu w Czarnobylu, stąd w zachodniej prasie pociąg zyskał miano „Czarnobyla na kołach”. Blisko 5 tys. osób spędziło zimną, jesienną noc siedząc lub śpiąc na torach, uniemożliwiając tym samym przejazd radioaktywnego ładunku. Tak zmasowanych protestów przeciwko energetyce atomowej Dolna Saksoania nie widziała od lat dziewięćdziesiątych.

Protestujący, a wśród nich aktywiści Greenpeace i innych organizacji ekologicznych oraz lokalni rolnicy, wysłali wyraźny sygnał rządowi Angeli Merkel, że energia atomowa nie jest rozwiązaniem. Decyzja o przedłużeniu o kolejne 12 lat działalności 17 elektrowni atomowych działających na terenie Niemiec, podjęta wbrew woli narodu była siłą napędową, która wzmogła protesty.

Czas by nasz rząd wyniósł z tej niemieckiej lekcji naukę i przestał forsować absurdalny pomysł budowy elektrowni atomowych w Polsce. Zamiast snuć nierealne plany, oparte bardziej spekulacjach niż faktach (dla przykładu rząd zakłada, że koszt budowy 1 MW wyniesie 3mln euro, podczas gdy na świecie szacuje się taki koszt na 5mln euro) Polska powinna skupić się na rozwoju odnawialnych źródeł energii. Niestety, rządzący zachowują się tak jakby nie dostrzegali, że światowe trendy kierują się właśnie ku czystym technologiom a nie niebezpiecznym i nieopłacalnym elektrowniom atomowym. W samej tylko Unii Europejskiej w 2009 roku 62% nowo zainstalowanej mocy pochodziła z odnawialnych źródeł energii. Nowo zainstalowane moce pochodzące z reaktorów jądrowych wyniosły w ubiegłym roku ok. 0,5 GW podczas gdy turbin wiatrowych zainstalowano 10GW.

Nie dajmy sobie wmówić że technologia jaką chce nam zafundować lobby atomowe jest dla nas dobra i służyć będzie następnym pokoleniom. Powiedzmy sobie szczerze, rząd marnuje czas i środki na realizację programu jądrowego, który nie ma racji bytu. Jeśli jednak czarny scenariusz się ziści i w Polsce powstanie elektrownia atomowa, naszym dzieciom i wnukom zostawimy kłopot w postaci zcentralizowanego systemu elektroenergetycznego, wysokich cen za energię elektryczną (nie może być inaczej gdy rynek zostanie zmonopolizowany przez skostniałe koncerny energetyczne) i górę radioaktywnych odpadów, których nie umiemy utylizować.

Osobiście wolę jednak wersję bardziej optymistyczną, taką w której elektrownia atomowa nie powstanie w Polsce nigdy.

Opublikowano w Aktywizm, Informacje, Klimat i EnergiaKomentarze są wyłączone

Nago, ale dla Puszczy

Nago, ale dla Puszczy

Nadal intensywnie poszukujemy osób, które chciały pomóc nam w zbiórce podpisów. Ciągle brakuje nam 20 tys. a czas nas goni. Niestety wraz z rozpoczęciem nowego roku akademickiego, wielu osobom skurczył się wolny czas, który do tej pory mogli poświęcać na zbiórkę. Dlatego postanowiliśmy przeprowadzić kolejną rekrutację wolontariuszy, którzy włączą się w kampanię I love Puszcza. Tylko jak przekonać kogoś do wyjścia na ulicę jesienną porą? Najlepiej… golizną!

Jak pomyśleliśmy tak zrobiliśmy. Na naszym profilu facebookowym opublikowaliśmy zaproszenie do udziału w sesji. Śmiałkowie i śmiałkinie, gotowi do wzięcia udziału w bezkostiumowej sesji fotograficznej mieli unikalną szansę znalezienia się na plakacie zachęcającym do aktywnego włączenia się w akcję zbierania podpisów dla Puszczy. Odzew na ogłoszenie przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. W ciągu dwóch godzin, zgłosiło się kilkanaście osób, a przez kolejne dni co i rusz pojawiały się zapytania czy ogłoszenie jest nadal aktualne. Kierując się zasadą: „kto pierwszy ten lepszy”, trzy pierwsze dziewczyny i trzech pierwszych chłopaków od których dostaliśmy maile, zaprosiliśmy do studia.

Gotowy do pobrania plakat możecie znaleźć tutaj. Zachęcam was do wydrukowania go i rozpropagowania idei wyjścia z nami na ulice dla Puszczy. Jestem pewna, że w najbliższy weekend, wiele nowych osób włączy się w zbiórki organizowane w całej Polsce.

Ciebie też nie może zabraknąć! Jeśli chcesz włączyć się w zbiórkę zadzwoń do Agaty: 503 157 028 lub napisz do niej: agata.zielińska(at)greenpeace.pl. Pamiętaj, że zawsze możesz podpisać się na www.tydecydujesz.org, wydrukować formularz i wysłać pocztą na nasz adres! Zostało mało czasu…

Opublikowano w Aktywizm, InformacjeKomentarze są wyłączone

Aktwizm to nie przestępstwo

Aktwizm to nie przestępstwo

Dwójka aktywistów Greenpeace z Japonii została skazana na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Japoński system sprawiedliwości okazał się machiną stojącą po stronie uwikłanych w korupcję przedstawicieli japońskiego rządu. Junichi Sato i Toru Suzuki zostali uznani winnymi kradzieży i naruszenia miru domowego. Sprawa dotyczyła sposobu uzyskania dowodów nielegalnej sprzedaży wielorybiego mięsa, które aktywiści zdobyli by poinformować opinię publiczną o łamaniu prawa przez osoby zaangażowane w japoński przemysł wielorybniczy.

Junich Sato po ogłoszeniu wyroku powiedział: „Sąd przyznał, że w sektorze wielorybnictwa dochodzi do podejrzanych praktyk, ale nie uznał naszych racji do zaprezentowania dowodów na łamanie prawa. Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, na którym oparta była nasz obrona, jest nadrzędny w stosunku do prawa krajowego, jednak sąd nie wziął tego pod uwagę”.

Wyrok ogłoszony przez japoński sąd jest zupełnie niezasłużony. Aktywiści zdobyli dowody i przekazali je prokuraturze by pokazać jak w praktyce wygląda japoński program wielorybniczy. W odpowiedzi na werdykt, osoby wspierające aktywistów na całym świecie wywiesiły czarne flagi i banery nieopodal japońskich ambasad, na znak ciemnych chmur jakie zawisły na demokracją i praw obywatelskich.

Sprawa Junichi i Toru spotkała się z dużym międzynarodowym zainteresowaniem. Swoje poparcie dla aktywistów wyraził laureat nagrody Nobla Desmond Tutu, międzynarodowe organizacje działające na rzecz praw człowieka oraz specjaliści w dziedzinie prawa. Aktywiści Greenpeace zawsze są gotowi ponieść konsekwencje swoich czynów i stanąć przed sądem za podjęcie pokojowych działań na rzecz ochrony naszej planety. Niedopuszczalne jest jednak pozbawianie działaczy podstawowych praw do obrony i zamykanie im ust gdy obnażają skandal w który zamieszani są przedstawiciele rządu.

Dlatego jesteśmy z Junichi i Toru! Ty też możesz wyrazić swoje poparcie dla aktywistów. Wyślij list do Ministra Spraw Zagranicznych Japonii.

Opublikowano w Aktywizm, Morza i OceanyKomentarze są wyłączone

Dzień pełen miłości

Dzień pełen miłości

Zwykły poranek na Ochocie, mieszkańcy Warszawy przemykają do pracy a sklepikarze otwierający spożywczaki. Ulicą Wawelską jak co rano mknął autobusy komunikacji miejskiej. Dzień jak co dzień. Czyżby? Na przystanku, naprzeciwko Ministerstwa Środowiska zbiera się tłum dziennikarzy. Obiektywy kamer i aparatów fotograficznych wycelowane w rządowy budynek. Na dachu widać uwijające się postaci w zielonych kamizelkach,  kaskach ochronnych i … uprzężach do wspinaczki.

Zwinnie montują „coś” na krawędzi dachu i po kilku chwilach zjeżdżają na linach rozwijając imponujący, żółty transparent z wielkim czerwonym sercem i napisem „I love Puszcza”.  W tłumie dziennikarzy widać kilka osób w koszulkach z logo Greenpeace. Tłumaczą, że aktywiści biorący udział w tej pokojowej akcji apelują w ten sposób do ministra środowiska o zatrzymanie wycinki drzew w Puszczy z wyłączeniem pozyskiwania drewna na potrzeby społeczności lokalnych i objęcie całej Puszczy Parkiem Narodowym.

Około godziny 11 minister środowiska zaprasza przedstawicieli Greenpeace i Pracowni na rzecz Wszystkich Istot na spotkanie. Niestety, oprócz mglistych deklaracji, nie padają z jego ust żadne konkretne propozycje. W czasie, gdy trwa spotkanie, na skwerze pod ministerstwem powstaje Zielone Miasteczko. Pośród namiotów i transparentów uwijają się młodzi ludzie, którzy przygotowali sporo atrakcji dla warszawiaków. Można układać gigantyczne puzzle, zrobić sobie broszkę z logo „I love Puszcza”,  pobujać na huśtawkach zawieszonych między drzewami, zrobić sobie zdjęcie w makiecie „przytula cza drzewa” itd.

Jedną z pierwszych osób, która odwiedza Miasteczko jest Kazia Szczuka, która kibicuje kampanii w obronie Puszczy, tak jak kiedyś wspierała obronę Doliny Rospudy. W południe miasteczko odwiedza minister środowiska. Zapewnia że też kocha Puszczę. Ale na pytanie w jaki sposób ją chroni, skoro liczebność populacji dzięcioła białogrzbietego drastycznie spada, nie potrafi udzielić odpowiedzi. Wymijające komunikaty rejestrują kamery telewizyjne, wśród nich jest nawet dziennikarz przygotowujący materiał dla japońskiej telewizji publicznej. Póki co jeden zero dla Kazi. Wierzymy w jej szczerość uczuć do pradawnego lasu. Miłość Pana ministra oceniamy subiektywnie jako toksyczną bo realnie zabija Puszczę.

Powoli zapada zmierzch, Zielone Miasteczko szykuje się na wieczorną projekcję filmu. Podczas gdy na skwer pod ministerstwem zaczynają schodzić się osoby wspierające kampanię, siódemka aktywistów tkwi na dachu ministerstwa zapowiadając, że zostanie tam tak długo jak trzeba będzie.  Międzynarodowa ekipa (polsko-austriacko-węgiersko-fińska) jest zdeterminowana i gotowa na to, żeby spędzić noc na budynku… Kim są Ci twardziele?

Zapraszamy do odwiedzenia nas w Zielonym Miasteczku!

MINI PROGRAM MIASTECZKA 12 sierpnia (czwartek):

16.00  „Jedzenie zamiast bomb” przygotuje wegetariański posiłek dla wszystkich obozowiczów i gości
17.00 Grupa „Samba dla pokoju” zagra na bębnach koncert „Samba dla Puszczy”
Po 18.00 Koncerty Roberta Brylewskiego i Jacka Kleyffa
Po zmroku pokaz tańca z ogniem
Po zmroku kino plenerowe, pokażemy filmy o tematyce ekologicznej
Wielkie puzzle dla dzieci z rysunkiem Puszczy Białowieskiej
Możliwość zrobienia zdjęcia/portretu w maikiecie ekologa broniącego drzewa
Kącik relaksacyjny – leżaki, hamaki
Kącik z książkami o tematyce ekologicznej
Możliwość zrobienia znaczka/przypinki „I love Puszcza”
Kącik rysowniczy dla dzieci
Huśtawki dla dzieci
Malowanie twarzy
Możliwość zrobienia sobie koszulki „I love Puszcza”

Opublikowano w Aktywizm, Lasy PierwotneKomentarze są wyłączone

Góra lodowa wielkości Poznania oderwała się od lodowca Petermanna

Góra lodowa wielkości Poznania oderwała się od lodowca Petermanna

Ogromnych rozmiarów góra lodowa o powierzchni 260km kwadratowych (podobna rozmiarem do Poznania), oderwała się od lodowca Petermanna, jednego z największych lodowców Grenlandii. Jej oderwanie się przyspieszy najprawdopodobniej topnienie arktycznego lodu.

Latem ubiegłego roku, statek Greenpeace Arctic Sunrise wyruszył na ekspedycję mającą na celu udokumentowanie postępujących zmian klimatu w Arktyce. Załoga Greenpeace, wspierana przez naukowców badała szybkość topnienia się Grenlandzkich lodowców. Na pokładzie znalazł się między innymi brytyjski fotograf Nick Cobbing, który od lat współpracuje z Greenpeace. Udało mu się udokumentować szczelinę w lodowcu Petermanna, wzdłuż której oderwała się gigantyczna góra lodowa.

Topnienie lodowców, pożary w Rosji, powodzie w Himalajach to nic innego jak realizacja czarnych scenariuszy od dawna prezentowanych przez badaczy klimatu. Natura daje nam jasno do zrozumienia, to ostatni moment, w którym możemy podjąć działania. Musimy jak najszybciej ograniczyć emisje gazów cieplarnianych by zapobiec najbardziej katastrofalnym skutkom zmian klimatu.

Wybrane zdjęcia Nicka Cobbinga z arktycznej ekspedycji Greenpeace w 2009r.

Opublikowano w Informacje, Klimat i Energia, Morza i OceanyKomentarze są wyłączone

Puszcza jest moja i twoja, nie leśników.

Puszcza jest moja i twoja, nie leśników.

Jest takie miejsce na ziemi, w którym śmiało mogłyby rozgrywać się sceny z baśni braci Grimm. Miejsce, gdzie stare, omszałe lipy i jesiony a także paprocie i grzyby wielkości spodków od filiżanek, od stuleci trwają w symbiozie i równowadze. Tam właśnie wilgotne powietrze, unoszące się w sercu pradawnego lasu daje obfitość wielu form życia od mikroorganizmów po ogromne żubry majestatycznie stąpające po leśnych polanach. To miejsce ciągnie się wzdłuż granicy Polski z Białorusią, jest to Puszcza Białowieska.

Staropolskie słowo Puszcza oznacza pierwotny las. Jest to relikt lasu, który kiedyś rozciągał się od Syberii aż do Irlandii. W Puszczy różnorodność życia tworzy się dzięki temu co martwe. Stare, spróchniałe konary i opadłe liście żywią grzyby, porosty, korniki i larwy. Te z kolei stanowią źródło pożywienia dzięciołów, borsuków, wilków czy orłów. Nie znajdziemy takich zależności na uporządkowanych terenach zalesionych, zwanych szumnie lasami, choć z tymi nie mają one nic wspólnego. Spacer po Puszczy może jedynie utwierdzić nas w przekonaniu, że to co do tej pory braliśmy za las, jest tylko i wyłącznie jego mizerną kopią.

Już w XIV w. książę Jagiełło ogłosił teren Puszczy Białowieskiej królewskim rezerwatem myśliwskim. I rezerwat ten przetrwał zawirowania historii, w tym monarchię i dyktaturę. Czy przetrwa warunki polskiej demokracji? Obecnie zaledwie 17% polskiej części Białowieży jest objęte ochroną w ramach Białowieskiego Parku Narodowego.  Ponad 80% Puszczy jest „zarządzanych” przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych z Białymstoku. Instytucję, która systematycznie, przerabia światowe dziedzictwo (Białowieża figuruje na liście dziedzictwa światowego UNESCO) na deski. Leśnicy kontynuują sprzedaż i jednocześnie niszczą chronione gatunki i ich siedliska. „Zarządzanie” to nic innego jak wycinanie drzew, które powinny zostać w Puszczy. To właściwie kradzież własności mojej i twojej. Czy zgodzisz się na rozbieranie Wawelu, cegła po cegle przez instytucję nim zarządzającą? A przecież Puszcza jest takim samym dobrem narodowym jak Wawel.

Polecam waszej uwadze wywiad z prof. Tomaszem Wesołowskim, który tłumaczy jak ważne jest objęcie ochroną całej Puszczy Białowieskiej, oraz wpis na Blogu Adama Wajraka trafnie punktujący leśników i ich praktyki w krótkiej obrazkowej historii.

Opublikowano w Informacje, Lasy PierwotneKomentarze są wyłączone

Od szczegółu do ogółu, czyli od zamykania stacji BP do moratorium na nowe odwierty.

Od szczegółu do ogółu, czyli od zamykania stacji BP do moratorium na nowe odwierty.

Tragiczna katastrofa, do jakiej doszło z winy BP, otworzyła oczy  całego świata nie tylko na problem jakim jest wydobycie ropy naftowej na morzu ale przede wszystkim na kwestię naszego uzależnienia od paliw kopalnych. O ironio, wybuch na platformie Deepwater Horizon, znacznie podniósł świadomość społeczną w kwestii prawdziwych kosztów wydobycia ropy naftowej. Logo BP w ciągu krótkiego czasu stało się symbolem porażki, a dla wielu kierowców tankowanie na stacjach należących do BP stało się szczytem obciachu.

Jednak kryzys rozciąga się znacznie poza jedną firmę, koncernów paliwowych są przecież setki. Każdy z nich czerpie zyski ryzykując kolejny wyciek w pogoni za zyskiem. Trzeba postawić sprawę jasno: jedynym sposobem na zapobiegnięcie katastrofie podobnej do tej, jaka ma miejsce w Zatoce Meksykańskiej jest wprowadzenie moratorium na nowe odwierty. Na tym jednak nie koniec. Rządy muszą jak najszybciej zaadoptować plany rozwoju czystych technologii opartych na odnawialnych źródłach energii i efektywności energetycznej. Alternatywny scenariusz energetyczny oparty na czystych technologiach prezentujemy w naszym najnowszym raporcie „Energy [R]ewolution”.

Wczoraj aktywiści Greenpeace zablokowali w Londynie stacje benzynowe BP. Ta niecodzienna akcja odbiła się ogromnym echem w mediach na całym świecie. Oprócz słów uznania pojawiły się również zarzuty. Skoro prawie każdego dnia dochodzi do wycieków ropy naftowej, za które odpowiedzialnych jest szereg koncernów paliwowych, dlaczego Greenpeace uderza ‘wyłącznie’ w BP? Otóż Greenpeace nie krytykuje wyłącznie BP, nasze żądanie dotyczy moratorium na wszystkie nowe odwierty na morzu. Akcja wymierzona w ten konkretny koncern była powiązana z ogłoszeniem przyjęcia na stanowisko prezesa nowej osoby, od której oczekujemy zmiany planów dotyczących nowych odwiertów. Zmiany zwykle zachodzą etapami a wczorajsza akcja wymierzona w BP (tak jak podobne akcje, które masowo odbywają się na całym świecie) była elementem tworzenia masy krytycznej, która tworzy się wokół katastrofy w Zatoce Meksykańskiej.

Opublikowano w InformacjeKomentarze są wyłączone

Premium Wordpress Plugin
  • RSS
  • Twitter
  • Facebook
  • Nasza Klasa
  • YouTube