Autorzy | Katarzyna Guzek

Rzecznika prasowa kampanii Greenpeace Klimat i Energia, zafrapowana losem życia na naszej planecie. W wolnych chwilach tańczy lub nurkuje. Zaangażowana w działania na rzecz pokoju na Bliskim Wschodzie. Od ponad 3 lat weganka przeszukująca kuchnie świata w ciągłym poszukiwaniu nowych smaków.
Mattel, Lego i APP odpowiadają. Czy uratujemy indonezyjskie lasy deszczowe?

Mattel, Lego i APP odpowiadają. Czy uratujemy indonezyjskie lasy deszczowe?

Na efekty kampanii na rzecz powstrzymania wycinki lasów deszczowych Indonezji nie musieliśmy długo czekać. Pierwsze zareagowało Mattel – zasypane setkami tysięcy maili, z żądaniem wycofania się z kupowania opakowań wyprodukowanych z drewna pochodzącego z lasów deszczowych.

Najnowsze oświadczenie wydane w piątek w amerykańskiej siedzibie koncernu, sugeruje, że Mattel zauważa problem związany z wycinką lasów, jednak potrzebuje więcej informacji i wyraźnie określonych ram czasowych, żeby udowodnić jak bardzo przejęli się całą sprawą. W tym samym czasie, duński koncern Lego, podstawiony pod ścianą przez dziennikarzy zapowiedział, że planuje zaopatrywać się wyłącznie w opakowania pochodzące z recyclingu i z certyfikatem FSC. Czyli jednak się da?

Zapowiada się historyczna zmiana. Zanim jednak otworzymy szampana, by świętować zwycięstwo, przyjrzyjmy się głównemu dostarczycielowi opakowań zabawek produkowanych przez Mattel – koncernowi Asia Pulp and Paper.

Indonezyjski potentat w sektorze produkcji opakowań APP, twierdzi, że właściwie czepiamy się ich bezpodstawnie, bo oni nie mają sobie nic do zarzucenia. Przecież APP zadeklarowało, że będzie chronić cenne siedliska, zaniecha prowadzenia działalności na terenach podmokłych, a także będzie chronić obszary cechujące się dużą chłonnością CO2. Od ogłoszenia tych, jakże słusznych postulatów, upłynęły cztery miesiące. W tym czasie APP nie podjęło żadnych kroków na rzecz zrealizowania swoich deklaracji. Konsekwentnie natomiast prowadzi wycinkę lasów deszczowych.

Brendan May, jeden ze światowych ekspertów w zakresie zrównoważoności, doradzający firmom jak wprowadzać zasady poszanowania środowiska naturalnego, wystosował list otwarty do APP, w którym napisał „Wasza strategia komunikacyjna to prawdziwa katastrofa. Moglibyście służyć za wzorcowy przykład tego, jak robić wszystko źle. Już czas, żebyście zwrócili uwagę na wezwanie do zmian, które dochodzi ze wszystkich stron”.

Trudno się z tym nie zgodzić.

Opublikowano w Informacje, Lasy PierwotneKomentarze są wyłączone

Jaka Barbie taki Ken…

Jaka Barbie taki Ken…

Cały świat jest w szoku, Ken zerwał z Barbie. Dodatkowo zrobił to w spektakularny sposób, wykorzystując do tego celu ogromny baner na budynku głównej siedziby firmy Mattel w USA, nieco mniejszy nad wejściem do londyńskiej stacji metra Piccadilly Circus oraz plakaty, które wykleił na przystankach autobusowych w samym sercu Londynu. Koniec związku nastąpił zaraz po tym jak Ken dowiedział się, że Barbie jest zamieszana w wycinkę lasów deszczowych w Indonezji.

W tym samym czasie świat obiegło nagranie wywiadu z Kenem, podczas którego dowiaduje się, że opakowania, których używa jego ukochana, zawierają ślady drewna pochodzącego z indonezyjskich lasów deszczowych. Ta informacja doprowadza go do szału. Ken przerywa wywiad, rzuca ostre przekleństwo w stronę Barbie i wychodzi wściekły, wywracając po drodze kamerę, która nagrywa wywiad.

„Barbie ty ….” – rzuca Ken w 21 językach, bo w tylu wersjach powstał nasz klip. Natychmiast setki tysięcy ludzi w odpowiedzi na nasz apel wysyłają e-maile do firmy Mattel, z żądaniem by wycofała się z używania opakowań do produkcji których używane jest drewno z lasów deszczowych. Jednak w tym samym czasie na opresyjny język, jakiego używa Ken w stosunku do Barbie zwraca uwagę grupa użytkowników i użytkowniczek FB. Okazało się, że to co my uznaliśmy za ironię, mogło być również odebrane jako wyraz seksizmu.

Takiego głosu nie mogliśmy zlekceważyć bo sytuacja, szczególnie w Polsce, rzeczywiście nie wygląda w tym względzie różowo. Liczby mówią same za siebie. Co trzecia kobieta w naszym kraju pada ofiarą przemocy fizycznej, psychicznej czy seksualnej. Inwektywy kierowane w kierunku kobiet to smutna rzeczywistość, z jaką codziennie borykają się kobiety od Bałtyku po Tatry. Ruchy kobiece, mozolnie pracują nad zmianą świadomości, postaw i reakcji wobec aktów przemocy a jednak zmiany zachodzą na tym polu bardzo wolno. Ostra reakcja na nasz klip, dała mi, moim koleżankom i kolegom z Greenpeace Polska powód do refleksji nad kwestią seksizmu w naszym kraju. A lekcja jaką z tego wyciągnęliśmy jest taka, żeby częściej konsultować się z ekspertkami i ekspertami ds. równości płci.

Nasi czujni fani zwrócili nam też uwagę, że Ken prawodpodobnie jest tak samo winny, a za morderczy proceder dostaje się tylko Barbie. Czyżby Ken nie był pakowany w te same opakowania, które zawierają mieszankę drewna z lasu deszczowego? Być może tak, jednak testy przeprowadzone na zebranych próbkach opakowań tego nie wykazały. Scenariusz, w którym nasz bohater jest niewinny oczywiście jest prawdopodobny biorąc pod uwagę, że Barbie sprzedaje się na całym świecie w milionach sztuk, a Ken w znacznie mniejszych ilościach. Nie zmienia to jednak faktu, że Mattel, producent obu produktów, musi jak najszybciej przestać używać opakowań, w skład których wchodzi drewno z indonezyjskich lasów deszczowych. W naszym apelu, wzywamy Mattel żeby przestał pakować w las deszczowy wszystkie swoje zabawki, nie tylko sławną Barbie…

PS. Dołącz do nas i nie zapomnij wysłać listu do Mattel

Opublikowano w InformacjeKomentarze są wyłączone

Koncern paliwowy chce zamknąć usta Greenpeace

Koncern paliwowy chce zamknąć usta Greenpeace

Właśnie teraz, kiedy czytasz tego bloga, 18 aktywistów Greenpeace siedzi w areszcie na Grenlandii, po tym jak dokonali heroicznej próby powstrzymania odwiertów na obszarze Arktyki. W sobotę wspięli się na morską platformę wiertniczą, znajdującą się 180 km od wybrzeża Grenlandii, domagając się przedstawienia przez brytyjski koncern naftowy Carin Energy, planu działań na wypadek wycieku ropy z platformy. Plan ten (o ile istnieje) jest trzymany w tajemnicy.

Rząd Grenlandii, zapytany przez nas o odpowiednie dokumenty nabrał wody w usta, za to prawnicy firmy Cairn nie próżnują. Koncern pozwał Greenpeace w holenderskim sądzie i zagroził że każdy kolejny dzień protestu będzie kosztował naszą organizację 2 mln euro. W ubiegłym tygodniu platforma wiertnicza Leiv Eiriksson była okupowana w sumie przez 5 dni.

Jeśli szefowie koncernu myślę, że finansowy szantaż zamknie nam usta to są w błędzie. Będziemy kontynuować nasze działania na rzecz ochrony ekosystemu Arktyki. Wbrew wszelkim praktykom i normom stosowanym w dpowiedzialnym biznesie, Cairn uparcie odmawia publikacji dokumentów, które pokazałaby jaki jest plan przeciwdziałania potencjalnym katastrofom a także plan działania w wypadku, gdyby rzeczywiście doszło do wycieku ropy w tak cennym obszarze jakim jest Arktyka. Plan taki musi zawierać informację o tym kto poniesie koszty usuwania skutków wycieku a także raporty techniczne uwzględniające specyfikę operacji usuwania wycieku w warunkach arktycznych. Będziemy walczyć o prawo opinii publicznej do poznania faktów. Skoro Cairn wie jak poradzić sobie z katastrofą podobną do tej jaką spowodował koncern BP w Zatoce Meksykańskiej, to dlaczego nie upubliczni swojego planu działania? A może jednak nie wie? Skoro nie wie, a to sugerują naukowcy od miesięcy ostrzegający przed morskimi odwiertami w Arktyce, to niech lepiej zabiera swoją pływającą platformę i odstawi ją bezpiecznie na złom.

Arktyka to jeden z najbardziej wrażliwych ekosystemów świata. Skutki zmian klimatu są tam widoczne już teraz a na ironię zakrawa fakt, że topniejąca pokrywa lodowa zachęca biznes to eksploatowania tego regionu pod kątem paliw kopalnych, których spalenie spowoduje jeszcze większy wzrost średniej globalnej temperatury i doprowadzi do jeszcze szybszego topnienia pokrywy lodowej Arktyki.

Opublikowano w Aktywizm, Klimat i EnergiaNapisz pierwszy komentarz

Zamieszanie wokół europejskiej polityki morskiej

Zamieszanie wokół europejskiej polityki morskiej

Na kilka majowych dni Gdańsk stał się morską stolicą Europy. Do centrum konferencyjnego, zaaranżowanego w gmachu gdańskiej filharmonii, zjechali przedstawiciele Unii, rządów krajów członkowskich, organizacji związanych z gospodarką i rybołówstwem oraz organizacji pozarządowych zaangażowanych w działania na rzecz ochrony morskich ekosystemów. Konferencja odbyła się pod hasłem „Polityka morska: przede wszystkim ludzie”. W czasie, gdy do gmachu przybywali kolejni delegaci w garniturach i delegatki w eleganckich garsonkach, przed budynkiem zebrał się tłum związkowców reprezentujących szereg zawodów związanych z morzem. Kilkaset osób protestowało przeciwko unijnej polityce morskiej. Podczas zwołanej na prędce konferencji prasowej, unijna komisarz ds. rybołówstwa – Maria Damanaki, uspokajała związkowców zapewniając, że „trwają właśnie prace nad rozwiązaniem problemów”.

Wierzę w dobrą wolę komisarz Damanaki. Wierzę, że rozumie problemy, z jakimi boryka się polska gospodarka morska i zdaję sobie sprawę z nacisków poszczególnych sektorów, jakimi jest poddawana. Z drugiej strony zastanawiam się, gdzie w tym całym zamieszaniu jest jeszcze miejsce dla polskich rybaków małoskalowych?

W czasie, gdy związkowcy głośno domagali się swoich praw, na Zielonym Moście rozstawialiśmy wystawę fotograficzną  „Rybactwo sentymentalne” autorstwa Filipa Springera. Wystawa przedstawia historie czterech rybaków łodziowych z Dziwnowa, którzy pomimo trudności, prowadzą zrównoważone rybołówstwo przybrzeżne. Dziwnów był kiedyś jednym z największych portów rybackich w Polsce. Obecnie świeci pustkami, większość rybaków zezłomowała kutry a obecne pokolenie nie chce pracować w rybołówstwie. Podczas gdy politycy dyskutują prowadzeniu polityki morskiej, rybołówstwo łodziowe umiera, a wraz z nim ważny element polskiej tradycji.

Nasza wystawa ma przypomnieć decydentom o grupie zawodowej, której głos zwykle nie jest słyszany.  Tradycyjne rybołówstwo nie jest postrzegane jako remedium na problemy z jakimi boryka się Bałtyk. A jednak , w obliczu dramatycznego przełowienia populacji ryb przez duże kutry rybackie i niszczenia ekosystemu Bałtyku przez stosowanie destrukcyjnych technik połowowych, małoskalowe rybołówstwo przybrzeżne wydaje się wyznaczać właściwy kierunek, w którym powinny podążać europejskie floty rybackie.

Już niebawem Polska obejmie prezydencję w Radzie UE. Mam nadzieję, że reforma Wspólnej Polityki Rybackiej w kierunku zmniejszenia nakładu połowowego, utworzenia sieci rezerwatów morskich i zakazu stosowania destrukcyjnych technik połowowych, stanie się dla polskiej prezydencji jednym z priorytetów. Trzymam kciuki za rybaków z Dziwnowa i wszystkich rybaków łodziowych prowadzących połowy w sposób zrównoważony, by przetrwali burze wokół polityki morskiej.

Opublikowano w Morza i OceanyKomentarze są wyłączone

Nobliści przeciwko atomowi

Nobliści przeciwko atomowi

Dziewięciu laureatów Nagrody Nobla wezwało dziś światowych przywódców do poczynienia inwestycji w odnawialne źródła energii. List otwarty został wysłany do 31 szefów rządów i państw, które obecnie inwestują w energetykę jądrową lub rozważają zainicjowanie projektów jądrowych. Data publikacji listu nie jest przypadkowa i zbiegła się w czasie z 25 rocznicą katastrofy w Czarnobylu.

„Nadszedł czas, żeby zdać sobie sprawę z tego, że elektrownie jądrowe nie są czystym, bezpiecznym ani tanim źródłem energii” – napisali w liście nobliści. „Wierzymy że wycofanie się z użycia energii atomowej przyniesie przyszłym pokoleniom, a także mieszkańcom Japonii, którzy wycierpieli tak wiele, bezpieczeństwo i pokój”.

Pełna treść listu jest dostępna tutaj.

Dziś, w 25 rocznicę katastrofy w Czarnobylu na całym świecie odbywają się antyatomowe protesty.

Opublikowano w Informacje, Klimat i EnergiaKomentarze są wyłączone

Fukushima, nowy Czarnobyl

Fukushima, nowy Czarnobyl

Japoński rząd zdecydował o podwyższeniu oceny zagrożenia w uszkodzonej elektrowni jądrowej Fukushima na 7, najwyższy stopień wg skali zagrożeń nuklearnych INES. Tym samym skala awarii japońskiego reaktora została zrównana z katastrofą w Czarnobylu. Greenpeace wzywał do podniesienia oceny od trzech tygodni co zaskutkowałoby sprawniejszą ewakuacją mieszkańców zagrożonych terenów i zwiększeniem strefy ewakuacji. Japoński rząd zdał sobie w końcu sprawę z powagi sytuacji i zorganizował ewakuację kobiet w ciąży oraz dzieci miast Fukushima i Koriama, ale stało się to o wiele za późno.

Niestety historia rozwoju przemysłu atomowego pokazuje, że często awarie i wypadki do których dochodzi w elektrowniach atomowych są tuszowane. Na całym świecie corocznie dochodzi do setek mniejszych i większych awarii, o którym media z reguły milczą.

Już od miesiąca Japonia boryka się z kryzysem jaki dotknął ten kraj po trzęsieniach ziemi, tsunami i awarii w elektrowni jądrowej. Sytuacja nadal jest daleka od opanowania i ciągle istnieje ryzyko wydostania się dużej ilości substancji radioaktywnych do środowiska.

Tymczasem polski rząd uparcie forsuje plan budowy elektrowni atomowych w Polsce. Jak mantrę, rządowi eksperci powtarzają słowa o „bezpieczeństwie”, „niezależności”, „ekonomii”. Tymczasem warto postawić sobie pytanie, czy potrzebujemy w Polsce budować elektrownie atomowe?

Nie potrzebujemy!

Więcej na temat mitów dotyczących bezpiecznych elektrowni atomowych ale i o alternatywach dla atomówki możecie przeczytać w wywiadzie, który ukazał się na serwisie ekologia.pl.

Opublikowano w Klimat i EnergiaKomentarze są wyłączone

Greenpeace łączy się w bólu z bliskimi ofiar trzęsienia ziemi w Japonii

Greenpeace łączy się w bólu z bliskimi ofiar trzęsienia ziemi w Japonii

Składamy wyrazy głębokiego współczucia wszystkim tym, którzy stracili bliskich podczas trzęsienia ziemi, które nawiedziło Japonię.

Jesteśmy bardzo zaniepokojeni zagrożeniami jakie przyniosło zarówno trzęsienie ziemi, jak i tsunami, zwłaszcza w kontekście możliwości potencjalnych zagrożeń wywołanych tymi zjawiskami w japońskich instalacjach atomowych oraz rafineriach i koncernach chemicznych.

Jak donoszą media, 20 reaktorów działających w czterech japońskich elektrowniach jądrowych zostało wyłączonych. Na szczęście nie ma żadnych doniesień dotyczących pojawienia się wycieków radioaktywnych. Greenpeace jest szczególnie zaniepokojony zniszczeniami spowodowanymi przez tsunami w elektrowni atomowej Fukushima. Najbardziej zagrożony zdaje się być system chłodzenia rdzeni oraz zbiornik wysokoradioaktywnych odpadów. Nawet natychmiastowe wyłączenie reaktorów wymagać będzie konieczności ciągłego chłodzenia rdzeni ogromną ilością wody, tak by uniknąć poważnej awarii.

Wyrażamy nadzieję, że wszelkie uszkodzenia instalacji atomowych będą poddane szczegółowej analizie, z której zostaną wyciągnięte rzetelne wnioski dotyczące ich wpływu na społeczności lokalne i środowisko. Wierzymy, że śledztwo w tej sprawie zostanie przeprowadzone w transparentny i niezależny sposób, a jego wyniki zostaną udostępnione opinii publicznej.

Opublikowano w Klimat i EnergiaNapisz pierwszy komentarz

Rezerwaty morskie – szansa dla Pacyfiku, szansa dla europejskich mórz

Rezerwaty morskie – szansa dla Pacyfiku, szansa dla europejskich mórz

Niewiele osób świadomych jest tego, jak ogromne bogactwo kryje się w wodach przybrzeżnych Tajwanu. Fale morskie kryją niezwykłe rafy koralowe zamieszkane przez tysiące stworzeń morskich oraz liczne ławice ryb takich jak tuńczyki żółtopłetwe. Niestety, lata zaniedbań w ochronie tych cennych obszarów jak i postępujące przełowienie łowisk pacyficznych prowadzi do powolnej śmierci tego unikatowego ekosystemu.

Lokalni rybacy, prowadzący połowy przybrzeżne z wykorzystaniem tradycyjnych metod, poławiali kiedyś różnorodne gatunki ryb. Obecnie wioski rybackie, tętniące niegdyś życiem, przypominają wymarłe miasteczka, gdzie bezrobotni rybacy z utęsknieniem wpatrują się w morze. Po „ich” morzu ciągle pływają kutry rybackie, jednak należą one do dużych firm, a połowy przez nie prowadzone nie mają nic wspólnego ze zrównoważonym wykorzystaniem zasobów morskich. Wielkie sieci, tzw. okrężnice, łapią wszystko, co znajdzie się w ich zasięgu. Często przypadkowymi ofiarami takich połowów stają się również żółwie i ssaki morskie oraz inne gatunki ryb , które jako niepotrzebny przyłów wyrzucane są martwe do morza. Wiele z tych istnień zginie zupełnie niepotrzebnie tylko dlatego, że olbrzymie statki prowadzą połowy w sposób nie selektywny.

Ogromne statki przetwórnie wypływają na otwarte wody Pacyfiku i plądrują przetrzebione już zasoby. Każdy zaciąg to kolejne wyłowione tony tuńczyków a wraz z nimi żółwie, rekiny, ssaki i inne gatunki. Tajwan posiada największą flotę rybacką na Pacyfiku, wiele ze statków tworzących tę flotę w przeszłości łowiło ryby nielegalnie zasługując na miano morskich kłusowników.

Chcesz dowiedzieć się więcej o problemie? Zobacz krótki film o tajwańskiej flocie rybackiej:

Niestety analogię upadku lokalnego rybołówstwa i plądrowania kolejnych łowisk można zobaczyć również w przypadku wykorzystania europejskich mórz. Europa nadal nie wypracowała skutecznych mechanizmów ochrony morskich ekosystemów.

Trwająca właśnie reforma Wspólnej Polityki Rybackiej może okazać się jedyną szansą dla europejskiego rybołówstwa, jednak muszą w niej zostać uwzględnione następujące aspekty:
- redukcja floty rybackiej z uwzględnieniem konieczności zachowania tradycyjnego, przybrzeżnego rybołówstwa działającego w sposób zrównoważony,
- uwzględnienie w sposób wiążący doradztwa naukowego w zakresie wyznaczania bezpiecznych limitów połowowych na poszczególne gatunki morskie,
- utworzenie sieci rezerwatów morskich.

Wspierasz ideę tworzenia Rezerwatów Morskich? Podpisz się pod apelem o utworzenie Rezerwatów Morskich na 40% mórz i oceanów świata.

Opublikowano w Informacje, Morza i OceanyKomentarze są wyłączone

77 dni żeby „znielubić węgiel” – wiadomość od dyrektora generalnego Greenpeace Kumi Naidoo

77 dni żeby „znielubić węgiel” – wiadomość od dyrektora generalnego Greenpeace Kumi Naidoo

Przez ostatni rok 600 000 sympatyków Greenpeace, takich jak ty, wezwało Facebook, by do zasilania swojego ogromnego centrum obsługi danych, zastosował czystą energię pochodzącą z odnawialnych źródeł. W ubiegłym tygodniu spotkałem się z Randi Zuckeberg (dyrektorem marketingu) i przedstawiłem jej nasz postulat: „Znielubić Węgiel”.

Co odpowiedziała? „Jako firma prowadzimy szeroką dyskusję na temat tego, jak moglibyśmy zwiększyć udział czystej energii w naszym bilansie energetycznym… chcielibyśmy żebyście nam w tym pomogli”.

Oczywiście facebook zwrócił uwagę na naszą kampanię i zaczyna dostrzegać własną odpowiedzialność w zakresie wykorzystania czystej energii – niestety brakuje im jeszcze prawdziwego planu działania. Żeby ich zmotywować dajemy im konkretny termin: Facebook: „znielubić węgiel” do Dnia Ziemi, 22 kwietnia!

Zapraszam cię do włączenia się w tę kampanię, i nie zapomnij zaprosić znajomych!

Jeśli nie jesteś na Facebooku, możesz dołączyć tutaj: www.greenpeace.org/unfriendcoal
Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj zapisu Live Stream z Davos:

Facebook musi przyjąć plan, który zakłada rozwój bez konieczności użycia węgla. W zamian, zasilanie potężnego centrum danych, powinno pochodzić z odnawialnych źródeł energii. Im dłużej firma będzie zwlekać z publicznym zaprezentowaniem planu, tym mocniej będziemy na nią naciskać. Będziemy też prosić Ciebie o podjęcie działań.

Do tej pory byliśmy mili. We wrześniu ubiegłego roku wysłałem wynalazcy Facebooka Markowi Zuckerbergowi oficjalny list. Później wielu z was opublikowało posty na Facebookowej stronie Marka, wielu z nas jest też aktywnych na stronie ‘Green on Facebook’, wszystko po to, żeby firma nie mogła uciec od odpowiedzialności. Każdy z nas chce mieć pewność, że zawsze gdy publikujemy nowe zdjęcie albo klikamy na „lubię to”, centrum dnaych Facebooka przetwarza informacje wykorzystując czystą energię.

W odpowiedzi na naszą kampanię Facebook pokazał swoje inicjatywy dotyczące efektywnego wykorzystania energii, zaprosił również Ala Gore’a i Palo Alto do swojej siedziby żeby przedstawić koncepcję zrównoważoności pracownikom. Ale teraz jest czas na rozwiązanie największego problemu, czyli pozbycia się węgla. Nie chcemy słów, chcemy prawdziwego planu działania.

Opisaliśmy wszystkie kroki, jakie Facebook musi podjąć, żeby obecne centra danych w Oregonie i Północnej Karolinie a także te które powstaną w przyszłości, mogły być zasilane odnawialnymi źródłami energii.

Właśnie teraz mamy szansę zainicjować globalną [R]ewolucję energetyczną. Działania podejmowane przez Facebook mają ogromne znaczenie, ponieważ jest to duży odbiorca energii. Facebook może też pomóc zainicjować zmiany w kierunku zwiększenia udziału energetyki odnawialnej na świecie, która tworzy miliony zielonych miejsc pracy. Jeśli Facebook „znielubi węgiel” to tym samym zapoczątkuje falę wyborów czystej energii w świecie IT. A to właśnie ten sektor będzie najbardziej dynamicznie rozwijającym się odbiorcą energii w nadchodzącej dekadzie.

Dołącz do mnie i zaapeluj do Facebooka żeby „znielubił węgiel”

Kumi Naidoo
Executive Director
Greenpeace International

Opublikowano w Informacje, Klimat i EnergiaKomentarze są wyłączone

Zobaczyć żeby uwierzyć

Zobaczyć żeby uwierzyć

Wielkopolskie jeziora stają się coraz bardziej popularne na Zachodzie. Niestety nie za sprawą ich wyjątkowych walorów turystycznych, ale przez postępujące zjawisko ich wysychania. Dziennikarka Belgijskiej gazety „La Libre Belgique” przyjechała do Tomisławic, by na własne oczy przekonać się jak wyglądają skutki budowy kopalni odkrywkowych. Jednym z nich jest właśnie obniżanie się poziomu wody w okolicznych jeziorach. Zapraszam was do przeczytania jej relacji, która została opublikowana na łamach „La Libre” w grudniu ubiegłego roku:

WYSYCHANIE JEZIOR: „TRZEBA TO ZOBACZYĆ, ŻEBY UWIERZYĆ”

Wielkopolskie kopalnie odkrywkowe przyczyniają się do wysychania jezior. Okoliczni mieszkańcy obawiają się, że wydobycie węgla wpłynie na zmianę krajobrazu.
„Trzeba to zobaczyć, żeby uwierzyć, prawda? Nawet jako naukowiec posiadający w ręku wszystkie dane, nie pomyślałbym, że coś takiego jest możliwe” – Bóbr patrzy melancholijnie w kierunku linii horyzontu. Ton jego głosu wyraża coś pomiędzy rezygnacją, cynizmem i wściekłością. „Trzy do czterech metrów w ciągu pięciu lat, wyobrażasz to sobie? Spójrz na drabinki przystani: schodzą prosto w trawę, a miały przecież schodzić do wody, prawda? To bardzo ciekawe, że w Polsce buduje się przystanie, które do niczego nie służą!”
Od kilku lat wiele jezior w Wielkopolsce gwałtownie wysycha. Tego lata skarpa na brzegu Jeziora Ostrowskiego powiększała się aż uformowała piaszczystą plażę o szerokości kilkudziesięciu metrów. „Zjawisko to można obserwować od około pięciu lat, od momentu otwarcia odkrywki węgla brunatnego niedaleko stąd. Powodem są obniżenia terenu spowodowane przez wyrobiska kopalniane, które zasysają wszelką wodę”, opowiada Bóbr. To właśnie próbuje wytłumaczyć miejscowym ludziom zaniepokojonym wysychaniem jezior. „Jestem chemikiem. Wiem, że nic nie znika i nic nie powstaje z niczego, a wszystko się przekształca. Pewnego dnia będziemy tu mieć wspaniałe sztuczne jezioro! Kopalnia używa zawsze tego argumentu by uciszyć narzekania. Ale woda ze sztucznych jezior nie ma takiego samego składu jak ta, a nie przewiduje się żadnego systemu jej oczyszczania.”
Bóbr nie pochodzi z tego regionu, ale wraz ze swoim klubem kajakowym lub swoją żoną przyjeżdża tu często by korzystać z dobrodziejstw natury. To właśnie przyroda, jeziora, lasy pełne dębów i topoli, rzeki i doliny przywiodły go do Polski po rocznych studiach w Gandawie, w 1993 roku. „Studiowanie na Zachodzie to była prawdziwa przygoda. W tamtych czasach mało kto miał taką okazję! Proponowali mi nawet żebym został, ale odmówiłem.”
Mimo wszystko Bóbr naprawdę polubił Belgię. Dzisiaj rozumie istotę konfliktu narodowościowego Brussels-Halle-Vilvoorde o wiele lepiej niż niejeden Belg. Ale żadna czekolada, stypendium uniwersyteckie, ani komfort życia w naszym słodkim Królestwie nie mogą się mierzyć z jesiennymi widokami z postsowieckiej Polski, gdzie miliony ptaków migrujących odpoczywają przed odlotem do Afryki, na dzikich łąkach nad brzegami jezior Wielkopolski.
Kopalnie odkrywkowe działają w Polsce od kilkudziesięciu lat. Z założenia będą niszczyć krajobraz jeszcze przez długie lata. Niestety, nawet wysiłki wspólnoty międzynarodowej mające na celu zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych nie są w stanie tego zmienić ani ograniczyć. Według Bobra, a także z mediów wiadomo, że planowany jest nawet eksport węgla do elektrowni na Białoruś, jeśli Komisja Europejska zdecyduje się na wprowadzenie podatku od emisji CO2. „Będziemy spalać węgiel u Łukaszenki, a potem sprowadzać do ojczyzny elektryczność, genialne, nieprawdaż?”, ironizuje Bóbr.
Największa europejska elektrownia znajduje się w Polsce, w odległości 160 km na południe od Warszawy. U stóp elektrowni Bełchatów, na prawie 3250 hektarach, czyli obszarze porównywalnym z Brukselą, rozciąga się kopalnia odkrywkowa węgla brunatnego. Ta dziura w ziemi jest prawie mikroskopijnych rozmiarów w porównaniu z tą, która planowana jest w Lubinie na Dolnym Śląsku, w południowo-zachodniej Polsce, gdzie wydobycie węgla brunatnego realizowane ma być na powierzchni prawie 16000 hektarów, czyli na terenie dwa razy większym od Paryża. Rozpoczęcie prac planuje się na rok 2015. Nie chodzi więc o drobne wyszczerbienie w skorupie ziemskiej, ale o gigantycznych rozmiarów dziurę, która wymaże z mapy 20 miejscowości i zmusi do przeniesienia się ponad 20 000 osób.
W konsultacjach społecznych okoliczni mieszkańcy w olbrzymiej większości opowiedzieli się przeciw projektowi. Zresztą wiadomo, że kopalnia tego typu nie stworzy wielu miejsc pracy, ponieważ węgiel brunatny jest wydobywany przy użyciu maszyn, które obsługiwane są przez zaledwie kilku wykwalifikowanych operatorów.
Bóbr zaangażował się w walkę przeciwko projektowi kopalni odkrywkowej w Tomisławicach rok temu. Miasteczko położone jest w Wielkopolsce nad brzegiem Jeziora Gopło. Jeśli kopalnia zacznie działać, wydobycie będzie się odbywać na powierzchni 750 hektarów, czyli trochę mniejszej niż powierzchnia Schaerbeek, w rejonie oddalonym od jeziora o kilka kilometrów. „Kopanie krateru w tym miejscu to szaleństwo. Będzie tak samo jak z innymi okolicznymi jeziorami. Jezioro wyschnie, cały węgiel zostanie wydobyty, a kopalnia zakończy działalność.”
Jezioro Gopło jest bardzo ważnym miejscem dla kultury polskiej. Legenda głosi, że pierwsi Polacy osiedlili się tutaj w IX wieku. To trochę jak kołyska całego narodu. To także obszar ochronny europejskiej sieci Natura 2000. Region ten jest jednym z głównych miejsc lęgowych ptaków migrujących na naszym kontynencie. Miejscowa ludność z okolic Tomisławic skierowała do polskich władz oraz do UE skargę przeciw nowej odkrywce węgla brunatnego uzasadniając ją uchybieniami w zakresie przepisów ochrony środowiska. Niestety procedury są długotrwałe, a wyniki niepewne. „Nie wiem co powiedzieć miejscowym gdy mnie pytają o tę sprawę. Około pięćdziesiąt rodzin, głównie rolniczych, już zostało wywłaszczonych.”
W maju, inwestor rozpoczął prace ziemne pomimo trwającego procesu sądowego i ryzyka poważnych strat finansowych w przypadku przegranej. Bóbr śmieje się nerwowo. „Nie ma sprawy, to przedsiębiorstwo państwowe! Prywatnych pieniędzy nikt tutaj nie zainwestował! Witamy w Polsce”.

Louise Culot

Oryginalny tekst, w wersji online  znajduje się tutaj.

Opublikowano w Klimat i EnergiaKomentarze są wyłączone

Premium Wordpress Plugin
  • RSS
  • Twitter
  • Facebook
  • Nasza Klasa
  • YouTube