Kategorie | Informacje, Lasy Pierwotne

PUSZCZA BIAŁOWIESKA JEST NASZĄ WIELKĄ RAFĄ KORALOWĄ

PUSZCZA BIAŁOWIESKA JEST NASZĄ WIELKĄ RAFĄ KORALOWĄ

Rozmowa z profesorem Tomaszem Wesołowskim – biologiem lasu, kierownikiem Zakładu Ekologii Ptaków Uniwersytetu Wrocławskiego, wieloletnim badaczem Puszczy Białowieskiej.

Greenpeace: Organizacje pozarządowe oraz naukowcy, w tym Pan, wskazują cenne przyrodniczo miejsca w Puszczy Białowieskiej, w których nie powinno się prowadzić gospodarki leśnej, w tym wycinki drzew – czym są te miejsca i dlaczego są takie ważne?

prof. Tomasz Wesołowski: Problem z gospodarką leśną polega na tym, że eksploatuje się, niestety też te najstarsze drzewa. Gdy się usunie np. stuletnie drzewo to jego zastąpienie wymaga dalszych 100 lat, więc zmiany wprowadzane przez leśników trwają kilka pokoleń. Tego nie da się odtworzyć z roku na rok, jak np. zboże, które skoszone latem możemy mieć ponownie już w następnym roku. Tu trzeba czekać 100 lat. W Puszczy Białowieskiej wszystko, co ma 100 lat i więcej nie jest posadzone przez człowieka. I to jest najbardziej wyjątkowe, że w środkowej Europie, w strefie umiarkowanej mamy duże fragmenty lasu, którego nikt nie sadził, nikt niczego nie zmieniał. O te fragmenty chodzi i je należy chronić. Niestety na w ramach gospodarki leśnej usuwa się także takie obszary.

G: Jakie inne, oprócz drzew, elementy ekosystemu są charakterystyczne dla tych miejsc?

W lesie praktycznie wszystko jest powiązane z drzewami. Czy to poprzez ich użytkowanie jako pokarmu, czy jako miejsc schronienia i rozrodu (dziuple), więc jeśli usuwamy stare drzewa, to wraz z nimi usuwamy cały łańcuch gatunków zależnych od nich. Np. gdy wycięte zostaje dziuplaste drzewo, to zabieramy schronienie ptakom, nietoperzom, owadom. Jedno stare drzewo może mieć dziesiątki organizmów, bezkręgowców, które zależne od niego i od jego fazy rozwojowej, bo stare drzewo jest dla nich o wiele bardziej wartościowe niż młode.

G: Dlaczego w tych miejscach należy wstrzymać wycinkę?

Po pierwsze dlatego, że wycinamy najcenniejsze elementy Puszczy pochodzenia naturalnego. Po drugie tak, jak mówiłem, zastąpienie starych drzew wymaga czasu, bardzo długiego czasu i jeśli popatrzymy na drzewa jako na siedliska innych gatunków, to odbudowa takich siedlisk także będzie niezmiernie długa. Czasami dekady, a czasami i stulecia.

G: No właśnie. Jeśli natychmiast wstrzymano by wycinkę, to jak długo Puszcza będzie się „leczyć”, tzn. jak długo zajmie powrót do naturalnego stanu?

Puszcza to znacznie więcej niż pojedyncze drzewo. To skomplikowany system, pełen zależności i nie ma jednoznacznej, uczciwej odpowiedzi na to pytanie, bo po prostu nie wiemy. Wiemy, że drzewa niektórych gatunków, np. dęby, żyją do 400 – 500 lat i to jest perspektywa czasowa, którą trzeba mieć w głowie myśląc o Puszczy. Czyli bardzo długo. Mam nadzieję, że aż tyle czasu nie będzie potrzeba, ale na pewno mówimy o kilkudziesięciu latach lub nawet o stuleciach aby las zabliźnił rany zadane przez gospodarkę ludzką.

G: Czyli 100 – 200?

Powiem tak. Proszę sobie wyobrazić człowieka o mocno poranionej skórze, np. poparzony, któremu zostało 20% zdrowej skóry, czyli w przypadku lasu – fragmentów lasu naturalnego. Gospodarka leśna to nic innego jak usuwanie tych ostatnich zdrowych kawałków i zastępowanie ich bliznami. Im mniej usuniemy tego, co pozostało, tym szybciej las się zregeneruje. Można też powiedzieć, że w tej chwili mamy jedynie ostoje naturalnego lasu pomiędzy plantacjami drzew. W wielu z tych miejsc przetrwały jeszcze wrażliwe gatunki, które potrzebują starego lasu, martwych drzew etc. W tej chwili są one rozproszone więc istnieje możliwość kolonizowania przez nie dalszych części Puszczy, jeśli tylko warunki w okolicy się poprawią. Problem polega też na tym, że tzw. gatunki wnętrza lasu nie są przystosowane do rozpraszania się na długie dystanse. Nigdy w swojej historii tego nie potrzebowały. Muszą mieć wokół siebie, stosunkowo blisko, miejsca potencjalnej kolonizacji. Jeśli stworzymy duże przestrzenie, las się nie odbuduje i zostaną tam dziury. Już teraz to widać patrząc na zdjęcia lotnicze czy satelitarne. Usunięcie nawet jednego cennego fragmentu lasu, to zmniejszenie szansy na jego odbudowę.

G: Proszę podać przykłady takich gatunków…

To np. chrząszcze żyjące w martwym drewnie, które prawie nie latają. Rozprzestrzeniają się „na piechotę”. Innym przykładem może być organizm traktowany przez służby leśne jako, tzw. szkodnik bo żywi się liśćmi i ogałaca drzewa jest piędzik przedzimek, motyl. Służby leśne pozbyły by się go z lasu z pocałowaniem ręki. Jego liczebność zmniejszono właśnie przez izolację jego siedlisk. Larwy tego gatunku, ale i wielu innych motyli, rozwijają się na liściach. Gdy wzrosną, przepoczwarczają się, spadają i schodzą pod ziemię. Jesienią wykluwają się z tego dorosłe motyle, lecz samice są nielotne. Jedyne co taka samica może to wejść na drzewo, z którego spadła jako poczwarka i złożyć jaja. Ich zdolność rozprzestrzeniania się jest minimalna.

G: A co się stanie jeśli takiego motyla w Puszczy zabraknie? Często spotykamy się z głosami mówiącymi „co tam jakiś motyl, człowiek jest najważniejszy”

To absurdalne myślenie. W ten sposób moglibyśmy podejść do wszystkich gatunków mówiąc „a co mi tam żubr, a co mi tam wilk”. Równie dobrze można by powiedzieć „a co mi tam Wawel” – przecież Kraków by przez to nie zniknął, ludzie nie wyginęli… Nie można rozmawiać na tym poziomie. Jeśli byśmy tak myśleli o żubrach to po co nam one, jaki z nich pożytek… Jeśli zapytać leśników to są przez nie same szkody – niszczą pola, zjadają plantacje.

G: A jak wygląda sprawa kornika. Leśnicy walcząc z nim dokonują tzw. cięć sanitarnych twierdząc, że to niezbędny zabieg. Jak to wygląda z punktu widzenia nauki?

Z punktu widzenia nauki wygląda to tak, że kornik i świerk współwystępują na całym obszarze występowania tych dwóch gatunków, czyli w lasach Europy i Eurazjii. Podobnie jest z kornikami i sosnami w Ameryce Północnej. Podobnie w syberyjskiej Tajdze. Te owady z tymi drzewami współżyją i lasy istnieją. My mamy kornika drukarza, który jest stałym towarzyszem świerka. Oczywiście żerowanie korników powoduje zamieranie świerków ale przecież to samo, robią leśnicy siekierą czy piłą. Też zabijają. Od tego świerkowi, jako gatunkowi nic złego się nie dzieje. Pytanie w jakiej skali patrzymy. Z punktu widzenia pojedynczego drzewa kornik jest zabójcą. Gdy patrzymy z perspektywy małego kawałka lasu, kornik może zabić wszystkie świerki na tym terenie. Natomiast jeśli patrzymy w skali całej Puszczy to kornik i świerk są jej stałymi elementami i kornik będzie tam występował tak długo, jak długo będzie świerk.

G: Dlaczego więc leśnicy tak uparcie walczą z kornikiem?

Z dwóch powodów. Pierwszy to powód ekonomiczny bo martwe świerki, to strata surowca drzewnego, czyli strata pieniędzy. Drugi powód jest natury ideologicznej. Strach przed kornikiem jest podobny do strachu przed zarazą i żadne racjonalne argumenty tu nie działają. Tak, jak mamy zakodowane w głowach, że musimy robić wszystko aby nie dopadły nas bakterie czy pasożyty, tak służby leśne są przekonane, że czymś takim dla lasu jest kornik. Występowanie kornika w lesie jest zagrożeniem dla tego lasu. Tak oni to widzą. Żadne argumenty nie są w stanie tego przekonania zmienić bo to przekonanie jest ideologiczne.

G: Jak to możliwe? To na czym leśnicy opierają swoją, jak to nazywają, działalność ochroniarską? Na jakiej wiedzy? Skoro naukowcy, jak Pan, mówią wyraźnie, że kornik jest elementem ekosystemu to skąd tak inne podejście leśników?

Do ideologii nie trzeba podstaw naukowych. W ideologię trzeba wierzyć. Przy racjonalnym działaniu jeśli coś jest nieskuteczne to się tego zaprzestaje, jeśli coś jest niebezpieczne, to się tego nie czyni. Natomiast jeśli ktoś jest motywowany ideologicznie, ma wpojone przekonanie, że w lesie ma być porządek, a kornik jest wrogiem i zabija twój las, to wtedy nie ma dyskusji. Żadna ilość danych nie przemawia.

G: A skąd u leśników ta ideologia? Przecież też kończą studia gdzie wykładają specjaliści, biolodzy.

I tak i nie. Różnie to bywa. Profesorowie też są różni. Wielu leśników, można powiedzieć „wysysa to z mlekiem matki” bo są synami, czy potomkami leśników. Wielu z nich, zanim stanie się leśnikami czy studentami przechodzi twardą indoktrynację w technikach leśnych. Ta indoktrynacja to myślenie o lesie jak o mieszkaniu i warsztacie pracy. W takim miejscu ma być porządek, żadnych grzybów, żadnych korników, żadnej zgnilizny. Wytłumaczyć tym ludziom, że np. martwe drewno to wartość a nie zagrożenie dla lasu, to tak, jakby tłumaczyć katolikowi, że boga nie ma. Drugie wierzenie jest takie, że las trzeba posadzić i nim gospodarować, że jeśli człowiek nie posadzi lasu i się nim nie „zaopiekuje” to las nie powstanie lub umrze. To dla leśników bardzo silne, ideologiczne uzasadnienie dla swojej obecności i pracy. Z myśleniem „Ja jestem niezbędnym elementem, bez którego las zgnije, korniki go zjedzą” niezmiernie ciężko się polemizuje. Dla nich ekolog, to ktoś kto przychodzi i chce zepsuć ich pięknie urządzony las. Wielokrotnie spotykałem profesorów leśnictwa, którzy byli naukowcami dopóki mówili o wynikach swoich badań. Wtedy liczyły się twarde dane, ale gdy przełączali się na leśnego ideologa to stawali się odporni na fakty i racjonalne argumenty. Wielu niestety mamy w Polsce profesorów leśnictwa, którzy bronią interesów korporacji Lasy Państwowe, bo tak to trzeba nazwać. Do nich nie przemawiają żadne racje.

G: Wracając do tematu miejsc przyrodniczo cennych, w których należy powstrzymać wycinkę. Dlaczego jest to tak ważne teraz? Czy można powiedzieć, że to już ostatni dzwonek?

Ostatni dzwonek brzmi już od wielu lat. To jest tak, że z każdym kolejnym wyrębem jesteśmy o krok bliżej do katastrofy. Nie wiemy gdzie jest ten próg, ta granica, poza którą już nie ma odwrotu i Puszcza przestanie istnieć jako obiekt przyrodniczy. Nikt na świecie tego nie wie. Jedno co wiemy, to, że z każdym wyciętym drzewem znika naturalny charakter Puszczy i jej wyjątkowość. Dzwonek dzwonił już 20 i 10 lat temu. Dzwoni i dziś. Każde zwłoka w ochronie tego lasu to dla niego zagrożenie. Nie wiem czy to dzwonek przedostatni, ostatni, a może już jest za późno, bo to jest proces, nie konkretny moment, a zależności w ekosystemie są zbyt skomplikowane byśmy mogli rzetelnie odpowiedzieć.

G: Ostatnio wpadł mi w ręce jeden z magazynów branży leśnej. Wśród wielu nieprzychylnych słów pod adresem organizacji ekologicznych pojawił się i taki, że my także chcemy zagłady Puszczy bo dopuszczamy cięcia na lokalne potrzeby na poziomie 30 – 40 tys. m³ rocznie. Przyznam, że zabrzmiało to dla mnie kuriozalnie, bo gdybyśmy zażądali całkowitego zakazu wycinki, natychmiast pojawiłby się głosy, że chcemy zabronić lokalnym mieszkańcom korzystania z lasu. Jak by Pan to skomentował?

To nie tak. Miejscowa ludność kupuje w ostatnich latach ok. 20 tys. m³ drewna rocznie. To dlatego, że Lasy Państwowe przestały sprzedawać drewno na opał a zaczęły przerabiać wszystko na tzw. papierówkę, czyli papier droższy, ludzie po prostu przestali kupować bo jest za drogo. Mimo to starcza im. Cała reszta przeznaczona jest na cele komercyjne a nie na potrzeby ludności. Pytanie gdzie się wycina. Jeśli będą to te najcenniejsze obszary nawet przy takich ilościach będzie to ogromna, niepowetowana strata. Jeśli będzie to drewno z plantacji, tzn. miejsc, gdzie człowiek wyciął las i posadził drzewa w rządkach, to strata żadna. Nie jest więc istotna sama objętość lecz tzw. sortymenty czyli co i gdzie się wycina. Tak czy inaczej w tym roku do wycinki przeznaczono 48,5 tys. m ³, czyli ponad dwa razy więcej niż na miejscowe potrzeby.

G:Spróbujmy trochę pofantazjować. Gdyby tak nie robić nic. Greenpeace przestaje prowadzić kampanię, inne organizacje się wycofują, naukowcy milczą a leśnicy rąbią… Pokusi się Pan o zarysowanie wizji, co by się stało z Puszczą w takich okolicznościach?

Puszcza będzie wtedy wyglądać jak tzw. normalny las w Polsce. Czyli będziemy mieć sosenki posadzone pod sznurek w rządkach, a z Puszczy zostanie tylko nazwa. Istniejący Park Narodowy jest za mały aby móc zachować charakterystyczne cechy naturalnego lasu. Byłby samotną wyspą w oceanie plantacji. Wyspą, która i tak się nie utrzyma bo, nawet jeśli w rezerwacie ścisłym nie ruszono by ani jednego drzewa to wpływ otoczenia będzie tak duży, że wszystko się zmieni. Po prostu stracimy Puszczę. Lasu naturalnego już w Polsce nie będzie.

G: Pokusi się Pan o krótkie podsumowanie naszej rozmowy…

Puszcza Białowieska jest naszą Wielką Rafą Koralową. Jest najbogatszym lądowym systemem biologicznym jaki mamy w Europie. Nie ma drugiego takiego lasu na starym kontynencie. To niesłychane bogactwo, które należy za wszelką cenę ochronić. Puszcza jest też ważnym laboratorium dla naukowców. Służy nauce podobnie jak urządzenia typu teleskop Hubble’a czy wielki zderzacz hadronów pod Genewą. Wartość badawcza Puszczy Białowieskiej jest podobna, z jedną różnicą. Te urządzenia w wypadku zniszczenia można zastąpić, choć kosztuje to miliardy, to jednak jest możliwe. Puszczy zastąpić się nie da. Dla nauki jest bezcenna. Puszczy nie da kupić czy zrekonstruować. I jeszcze jedno. Powinniśmy być dumni z naszego kraju, a nie się go wstydzić. Jeśli byśmy zniszczyli coś tak unikalnego zamiast objąć to ochroną, pozostanie nam tylko wstyd.

Rozmawiał Jacek Winiarski

Autor:

Dominik Zgodka - Ilość wpisów na blogu: 1


Premium Wordpress Plugin
  • RSS
  • Twitter
  • Facebook
  • Nasza Klasa
  • YouTube