Przez cały weekend trwały w Niemczech wielotysięczne protesty i blokady torów kolejowych, po których sunął pociąg wiozący 123 tony radioaktywnych odpadów z niemieckich elektrowni jądrowych do miejscowości Gorleben, gdzie znajduje się tymczasowe składowisko odpadów radioaktywnych. Radioaktywność transportu porównywana była z tą jaka powstała po wybuchu w Czarnobylu, stąd w zachodniej prasie pociąg zyskał miano „Czarnobyla na kołach”. Blisko 5 tys. osób spędziło zimną, jesienną noc siedząc lub śpiąc na torach, uniemożliwiając tym samym przejazd radioaktywnego ładunku. Tak zmasowanych protestów przeciwko energetyce atomowej Dolna Saksoania nie widziała od lat dziewięćdziesiątych.
Protestujący, a wśród nich aktywiści Greenpeace i innych organizacji ekologicznych oraz lokalni rolnicy, wysłali wyraźny sygnał rządowi Angeli Merkel, że energia atomowa nie jest rozwiązaniem. Decyzja o przedłużeniu o kolejne 12 lat działalności 17 elektrowni atomowych działających na terenie Niemiec, podjęta wbrew woli narodu była siłą napędową, która wzmogła protesty.
Czas by nasz rząd wyniósł z tej niemieckiej lekcji naukę i przestał forsować absurdalny pomysł budowy elektrowni atomowych w Polsce. Zamiast snuć nierealne plany, oparte bardziej spekulacjach niż faktach (dla przykładu rząd zakłada, że koszt budowy 1 MW wyniesie 3mln euro, podczas gdy na świecie szacuje się taki koszt na 5mln euro) Polska powinna skupić się na rozwoju odnawialnych źródeł energii. Niestety, rządzący zachowują się tak jakby nie dostrzegali, że światowe trendy kierują się właśnie ku czystym technologiom a nie niebezpiecznym i nieopłacalnym elektrowniom atomowym. W samej tylko Unii Europejskiej w 2009 roku 62% nowo zainstalowanej mocy pochodziła z odnawialnych źródeł energii. Nowo zainstalowane moce pochodzące z reaktorów jądrowych wyniosły w ubiegłym roku ok. 0,5 GW podczas gdy turbin wiatrowych zainstalowano 10GW.
Nie dajmy sobie wmówić że technologia jaką chce nam zafundować lobby atomowe jest dla nas dobra i służyć będzie następnym pokoleniom. Powiedzmy sobie szczerze, rząd marnuje czas i środki na realizację programu jądrowego, który nie ma racji bytu. Jeśli jednak czarny scenariusz się ziści i w Polsce powstanie elektrownia atomowa, naszym dzieciom i wnukom zostawimy kłopot w postaci zcentralizowanego systemu elektroenergetycznego, wysokich cen za energię elektryczną (nie może być inaczej gdy rynek zostanie zmonopolizowany przez skostniałe koncerny energetyczne) i górę radioaktywnych odpadów, których nie umiemy utylizować.
Osobiście wolę jednak wersję bardziej optymistyczną, taką w której elektrownia atomowa nie powstanie w Polsce nigdy.










